Sep
12

-Tomek, gdzie idziesz na studia?

-No wie pani… no nie wszystko poszło po mojej myśli, no wie pani, troszkę sknociłem. Ale ten rok się przeczeka i w następnym dam sobie rade.

Średnia wypowiedź nastolatka po maturze.

To, co działo się kilka miesięcy temu, to była istna rzeź niewiniątek. Tak jak wszyscy zawsze gadali- dam se rade, tak dziś widać co z nich wyrośnie- londyńska zmywarka w podrzędnej restauracji. A co dopiero za kilka lat.

Czemu połowa ludzi, których znam poodpadała w przedbiegach? Że niby Polacy tacy inteligretni są- to kurna co się musi dziać za granicą?

Im jestem starszy, tym bardziej widzę głupotę na ulicy. Zaczynając od pierdolenia polityków, kończąc na PoKeMoNaCh w necie.

Wspominałem o studiach- gadają że nie mają kasy. Jak kurwa nie mają kasy- znam przynajmniej dwie osoby, które mają wręcz dramatyczną sytuacje finansową, a idą normalnie zdobyć wyższe wykształcenie. Tu nie chodzi o kase- tu chodzi o kurwa chęci i troszeczkę ambicji. Jak jeden brat, wszyscy myślą o wyjeździe zagranicą. Fajnie, też bym chciał, ale nie jako budowlaniec, czy wcześniej wspomniana zmywarka. Gdzie znikły te chęci, aby być wyszkolonym i zarabiać w zawodzie?

Ostatnio mnie nawet zjechali za odrobinkę ambicji, że niby chce pracować za granicą w zawodzie. Z miejsca poleciały texty że niby nasze papiery tam nie pasują, że nie mam szans itd. Przecież zapotrzebowanie na zmywarki już dawno się skończyło, a uzdolnieni informatycy to na pocałowanie ręki.

Gdzie podziała się ta siła walki? Gdy dziś wspomnisz że chcesz coś osiągnąć, to miejsca jadą że za drogie, za trudne, szkoda czasu, że dla dzieci. Ale to chyba wynika z krajowego trendu marudzenia dla zasady, bo dziś tak jest trendy, jezi lub jak kto tam woli- kaczi. Powiem im- kupuje GC, to oni- eee, PS2 i tak lepsze. Jak bym kupił PS2- eee, stare, kupił byś se coś nowszego. Marudzenie, dla marudzenia. Ostatnio naprawdę ciężko o słowa otuchy, o jakąś konkretną porade.

Ludzie zapomnieli o zasadzie- jak się chce, to się da. Świerzy przykład- chciałem przejechać 350km aby wpaść do kumpeli. A ona- no wiesz, ale ciężko będzie, bo mam szkołe. Kurwa, to tylko zwykłe liceum i to sam początek gdy wszyscy tylko bąki puszczają, a nie uczą. O braku czasu to mogę powiedzieć ja, gdy pracuje, gram, oglądam seriale, popisze na forach, poczytam arty, sprzątam, jem, spotykam się ze znajomymi, pomóc komuś za darmoche, staram się uprawiać jakiś sport i wyspaść na końcu- i to wszystko jednego dnia.

Znam ją, więc wiem że z organizacją czasu u niej ciężko. Ale podświadomie(chyba z przyzwyczajenia) poczułem się, że ktoś próbuje się mnie zbyć. Żeby było śmieszniej, ja miałem zdecydowanie więcej do zaryzykowania, ponieważ robotę, którą powinienem robić, na necie, robił bym bez niego. Ja mógł bym, ona nie. Olewam, bo jak to dzieci neo piszą: szkoda sensu. Ale może to urok wsi- stary zrezygnował, gdy usłyszał ich “zachęcające” głosy.

Na koniec taki pozytywny cytat z innego bloga:

W zależności od tego, czego oczekujesz od mężczyzny, zmieniają się twoje wymagania. W ten prosty sposób możecie odpowiedzieć sobie, wy moje kochane czytelniczki pasztetówki, na jakim etapie dojrzałości emocjonalnej jesteście obecnie.

Jeśli szukasz faceta o:

  • męskich, wyraźnych rysach twarzy
  • kwadratowatym podbródku
  • wydatnym nosie
  • niezbyt dużych oczach
  • raczej grubych i prostych brwiach


…to znaczy, że albo jesteś szmatą, albo dziwką, albo całkowicie normalną kobietą, która jeszcze nie dorosła ani do ślubu, ani do macierzyństwa, a każdy kolejny facet ma być tylko kolejnym facetem, a nie tym jedynym aż po grób.

Jeśli szukasz faceta o łagodniejszych, żeby nie powiedzieć kobiecych rysach twarzy, pogodnym wyrazie twarzy, uśmiechu jak z reklamy tik taków, to oznacza, że czujesz mocne uderzenia zegarka biologicznego, jesteś starą panną, zdechł ci twój kot i po prostu szukasz męża, tudzież kogoś, kto zapuka w twoje jajeczko.”

Czyżby studentki wreszcie na mnie będą spoglądać bardziej pożądliwie niż gimnazjalistki?

PS. Poszukuje Muzy do inspiracji, bo ostatnio Ewelinka nam się wyczerpała.

May
16

Miłość- uczucie, o którym nakręcono tysiące filmów, napisano miliony książek, wyśpiewano jeszcze więcej piosenek. Często mylone z zauroczeniem(badania dowiodły że 98% PoKeMoNóW nie rozróżnia miłości od zauroczenia?| Pozdrowienia dla Anell, która nie rozróżnia dorosłego faceta od PoKeMoNa ;]).

Hmm, to że miłości w życiu nie przeżyłem, umożliwia mi na sucho analizować wszystko co się dzieje wokół, również samą miłość. Więc, oto teoria dziada który zwie się Robert Sternberg, a wg niego miłość to: namiętność, intymność i decyzja/zobowiązanie no i oczywiście cechy ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku.


Namiętność to dla mnie coś tak obszernego, a z drugiej strony niezrozumiałego że ładnie skopiuje o co w tym wszystkim chodzi:

Intymność

Intymność, czyli bliskość, to wszelkie pozytywne uczucia i działania wzmagające przywiązanie partnerów.

Według Sternberga, na tak pojmowaną intymność składają się:

  • pragnienie dbania o dobro partnera,
  • przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,
  • szacunek dla partnera,
  • przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,
  • wzajemne zrozumienie,
  • wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami duchowymi i materialnymi,
  • dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,
  • wymiana intymnych informacji,
  • uważanie partnera za ważny element własnego życia;

Emocje składające się na intymność są w dużej mierze wynikiem komunikacji między partnerami i rozumienia potrzeb osoby kochanej.

Dynamika

W początkach miłości intymność jest niska, rośnie ona stopniowo wraz z czasem trwania związku i jeszcze wolniej opada po osiągnięciu swego maksimum.

Czyli po prostu intymność to jest to, co jest niezwykle mocno kojarzone z miłością.

Jak już lece metodą kopiuj-wklej to niech tak dalej będzie:

Namiętność


Namiętność to przeżywanie silnych emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Gdy intensywność namiętności jest wysoka, przeżywa się takie emocje jak pożądanie, radość, podniecenie, tęsknotę, zazdrość, niepokój. Stanom tym towarzyszy silna motywacja do połączenia się z obiektem miłości, fizycznej bliskości, kontaktów seksualnych. Często miłość utożsamiana jest z namiętnością.

Dynamika

W początkowym etapie zakochiwania się namiętność jest bardzo silna i niepodatna na świadome kierowanie. Na to, czy w danej diadzie jest namiętność czy jej nie ma, nie mamy wpływu. Tak jak szybko namiętność rośnie, tak samo szybko spada i choć jest to fakt nieunikniony, spadek namiętności nie jest równoznaczny z końcem miłości.

Ja bym to tak przetłumaczył- namiętność to uczucie, , gdy trafia nas na strzała tego downa, któremu wiecznie brakuje strzały dla drugiej osoby. Taka więź ponad więzi, więc… tak tak, to zauroczenie, które prędzej czy później mija.

Zaangażowanie

Zaangażowanie (tu: Decyzja/Zobowiązanie) w utrzymanie związku to wszelkie działania mające na celu przekształcenie miłości w trwały związek. Jest to świadoma decyzja co do tego, czy chcemy zostać w danym związku, czy jest on dla nas satysfakcjonujący. Jest to więc składnik miłości, którego nasilenie sami kontrolujemy. Silne zaangażowanie może być czynnikiem skutecznie podtrzymującym dany związek. W parach zadowolonych z małżeństwa, zaangażowanie jest zazwyczaj najsilniejszym składnikiem podtrzymującym uczucie miłości w danym związku.

Dynamika

Wraz z początkiem miłości, gdy dwoje ludzi decyduje się na bycie razem, zaangażowanie stopniowo rośnie. Gdy osiągnie ono swój maksymalny poziom, to zazwyczaj utrzymuje się na nim do końca trwania związku.

Tak, tak, to jest ten moment, gdy ludzie już otwierają oczy i gdy nie są za bardzo przerażeni tym, co zobaczą.

Przyznam się że gościu się popisał, połączył 3 różne sprawy w doskonałą, całość, z matematyczną dokładnością.

Więc drodzy uczniowie, macie przygotowanie teoretyczne, więc idąc dalej tym tropem, podam jak powinna przebiegać miłość, chodź często jeden z punktów jest omijany.

Fazy związku

Poszczególne fazy związku:

1. Faza zakochania

Zaczynają rozwijać się trzy składniki, przy czym najsilniej przybiera na sile namiętność. Pojawią się symptomy charakterystyczne dla miłości.

2. Faza romantycznych początków

Charakteryzuje się wzrostem intymności. Jest zazwyczaj krótkotrwała. Rozbudzeni namiętnością partnerzy zaczynają częściej się spotykać, rozmawiać o sobie, lepiej się poznawać, efektem tego jest wzrost intymności. Pojawia się także decyzja co do utrzymania związku i przechodzi on w fazę trzecią.

3. Faza związku kompletnego

Charakteryzuje się występowaniem wszystkich trzech składników. Wiąże się to zazwyczaj z podjęciem decyzji o ślubie, zamieszkaniu razem, a więc decyzji co do trwania danego związku. Jest to faza najbardziej zadowalająca dla partnerów, a także najbardziej nasycona emocjami. Osiągają oni najwyższy stopień intymności. Podobnie teraz ich zobowiązanie jest bardzo mocne. Koniec tej fazy jest jednoznaczny z nieuchronnym końcem namiętności. Nagłe osłabnięcie namiętności wyznacza wejście w fazę czwartą.

4. Faza związku przyjacielskiego

Jest pozbawiona składnika namiętności, który jeśli był utożsamiany z samą miłością, może oznaczać, że w danym związku miłość wypaliła się. Dla wielu ludzi wejście w fazę związku przyjacielskiego oznacza najbardziej satysfakcjonujący okres dla ich związku. Uwzględniając fakt, że w fazie tej dominuje zaangażowanie, które jest zależne od naszej woli, jak i intymność, która tylko po części także jest od niej zależna, możemy stwierdzić, że przedłużenie tej fazy jest zależne od woli obojga partnerów. Problemem może być dla nich podtrzymanie intymności na wysokim poziomie, a więc wzajemne zaufanie, lubienie się, chęć pomagania i otrzymywania pomocy. Jeśli nie uda się podtrzymać intymności, związek przechodzi w ostatnią z faz.

5. Faza związku pustego

Charakteryzuje się jedynie zaangażowaniem, które jest jedynym składnikiem podtrzymującym go. Diada taka jest jedynie pozostałością po miłości, gdyż opierając się na samym zaangażowaniu należy się liczyć z możliwością, że któryś z partnerów zapragnie zmiany i zrezygnuje z dalszego trwania takiego związku. Jest to faza, która nie musi pojawić się w związku, o ile partnerom uda się podtrzymać intymność. Jednak w momencie spadku intymności, zaangażowanie może również podtrzymywać dany związek z równie dobrym rezultatem. Jeżeli dochodzi do tej fazy najczęściej związek przechodzi w fazę szóstą.

6. Rozpad związku

Życzę abyście ominęli te dwa ostatnie punkty :]

7 form miłości

Według Sternberga:

  • lubienie: intymność, ale bez zobowiązań czy namiętności. (Czyli wręcz przyjaźń)
  • zadurzenie: namiętność bez zobowiązań czy intymności. (Czyli to co PoKeMoNy nazywają miłością)
  • pusta miłość: zobowiązanie bez namiętności czy intymności. ( Gdy rodzice wybierają partnera)
  • romantyczna miłość: intymność i namiętność, ale bez zobowiązań. (No, to jest dobre na młode lata, gdy trza se “potestować” lub po prostu przygoda wakacyjna)
  • niedorzeczna miłość: zobowiązanie i namiętność, ale bez intymności. (Bezsens)
  • partnerska miłość: zobowiązanie i intymność, ale bez namiętności. (Ma sens)
  • miłość doskonała: zobowiązanie, intymność i namiętność (Taa, nie wymagajmy zbyt dużo)

Jesteście teraz tak naładowani teoretyką, że mogę przejść do meritum.

Zawszę dzieliłem miłość na dwie główne części:

-powarzną(tą, która często trafia się po 20, lecz znam osoby które jeszcze przed osiemnastką taką miłośś znajdą, co można uznać za cud lub cuf, jak to woli)

-niepoważną (czyli zwykłą miłość przejściową, którą będzie się kiedyś tam jedynie wspominało)

Moim wzorem miłości poważnej(przyszłościowej) jest oczywiście moja siostrzyczka! Zobowiązanie zdecydowanie wychodzi na przód, następnie intymność, a namiętność gdzieś tam się wlecze. Odróżnia ją od miłości niepoważnej że nie ma takiego czegoś jak “byłe”. Wśród ludzi, którzy mają szczęście uczestniczyć w miłości partnerskiej, nie ma fanek Britney(pozdrawiam osobę która swoim incydentem spowodowała napisanie tego textu).

Miłość niepoważna(bez przyszłości) oczywiście również ma sens- pozwala sobie “poużywać”, człowiek może sobie zobaczyć czego oczekuje od partnera, oraz jak samemu zachowuje się w różnych sytuacjach. No i nabierze potrzebnego doświadczenia w obyciu się z płcią przeciwną.

Głównie dziewczyny mają manię mylenia drugiej miłości z tą pierwszą. Ileż to razy gdy dziewczynie zabraknie chusteczek, idzie do mnie żeby się wypłakać… No i praktycznie zawsze jest ten sam motyw- facet zrozumiawszy że nie ma sensu tego dalej ciągnąć, odchodzi. Dziewczyny oczywiście odbierają to bardzo osobiście i na siłę szukają u siebie winy. Tym bardziej dziwi mnie fakt, że to często dziewczyny bardzo atrakcyjne, które nie powinny mieć problemów ze znalezieniem następnego faceta. Jak dzieci upierają się że “chce tą lalke- dlaczego?- bo tak”. Nie wmówi się takiej że ten facet i tak był debilem. Chodzą ze sobą miesiąc, a on ją zdradził ją w między czasie dwa razy. OK, rozumiem że tą są na tyle mocne emocje że naprawdę cieżko je kontrolować, ale jeżeli ja potrafiłem ukryć moje jakże ogromne zauroczenie do dwóch kobiet, przez ponad dwa lata, to zwykłe jednorazowe rozstanie to pestka.

Chodź okropnie nie lubię łez białogłowej, to już wole żeby wypłakała się po rozstaniu, niż ma mnie męczyć przez długi, długi czas oj jaki on jest zły, jaki niedobry.

Chodź cierpienie w miłości jest rzeczą normalną, to należy nadmienić, że ma sens głównie w tej miłości długoterminowej, gdzie mieszka się już razem, ma dzieci, które należy wychować itd, a nie gdzie jedyne plany na przyszłość, to co będzie się robiło następnego dnia! Przecież to nawet nie trzymie się kupy, przecież tego typu miłostki( te lekkie) powinny dawać tylko i wyłącznie samą radość np. szablonowa miłostka czyli znana „miłość wakacyjna”- kto by się kłócił na wakacjach? Jedno „ale” i odchodzi się, bo przecież szkoda własnego czasu i nerwów. A czemu ta miłość codzienna, wręcz szkolna musi być inna? Widzę coraz więcej par, które chyba więcej dają sobie bólu, niż szczęścia! To co ją trzymie przy nim to sama, sucha namiętność, czyli to co czuje, a nie to co widzi. Intymność już dawno sobie poszła, bo brak już szacunku do partnera czy wzajemnego zrozumienia.

A facet myśli prosto i logicznie- cytat JG z pamięci: „gdy jest się singlem, człowiek ma dużo czasu dla siebie”, a jak ma się czas, to można sobie np pograć, a to sprawa jakże wielką przyjemność :] Facet po prostu nie lubi tracić czasu na związki które go już nie bawią, lub po prostu nie mają przyszłości- odchodzi i szuka dalej.

Praktycznie mogę zakończyć text tak samo jak kiedyś- A najgorsze jest to że one z własnej woli robią sobie krzywdę…

Same sobie zgotowałyście ten los.

Apr
26

Za dokładnie 19 godzin rozpocznie się oficjalne zakończenie roku klas maturalnych.  Będzie kupa ludu, głośna muzyka, pożegnania itd. Wszyscy wejdą rozweseleni, a jak wyjdą?

Ostatnio właśnie myślałem, kurna, przecież to AŻ trzy lata wycięte z życiorysu, kupa ludu poznanych, ileż wkurwień, ile pólaw… Praktycznie za te ileś godzin oficjalnie zamkniemy te bramy, aby otworzyć nowe- czy lepsze? Zobaczymy, chodź na razie na to nie wygląda. Zamknięcie tych bramo oczywiście obleje się. Chodź atmosfera będzie swawolna, to tak naprawdę dla mnie lekki śmiech przez łzy. Wiem, sentymentalny jestem, ale podczas właśnie tych trzech lat dużo się działo, sam zmieniłem się, mam nadzieje że na lepsze.

Ale nie to najgorsze jest, to czego właśnie nie lubie w takich zamknięciach to to, że z 3/4 towarzystwa już nigdy się nie zobacze. Z niektórymi nawet nie będę miał ochoty się spotkać. Niestety wiem że niektóre twarze jedynie będę oglądał na zdjęciach, bo wiadomo jak jest- “nie mam czasu” lub “chłopak mi nie pozwoli”. Dziwne jest to, że dla znajomych to ja zawsze  mogę rzucić wszystko w kąt, a te skromne 3zł na piwo się znajdzie. Ja już wiem to z doświadczenia że właśnie o takie początkowe “nie mam czasu” rozleci się znajomość, a za kilka miechów poproszą mnie o pomoc. Wtedy niech mnie cmokną w cztery litery, bo po takim czymś daje takiej osobie bana.

Z drugiej strony niektóre znajomości na których  mi zależy rozlecą się śmiercią naturalną, a szkoda, bo serio mi na nich zależy. No ale co zrobić… Jedynie można liczyć na szczęście że dostane się na studia, no i że będę miał fajną klase. Ale to dopiero za 5 miesięcy, a przed nami jeszcze… MATURA :D

Apr
18

Nie no, aż wierzyć mi się nie chciało jak dziś zobaczyłem na necie że Polacy jednak wygrali przetarg :D Jak wczoraj widziałem że sam Kaczyński(nie wiem który) zajechał żeby osobiście reklamować naszą propozycje to pomyślałem że już sprawa w tym momencie przegrana ;] A w tym wszystkim nie chodzi mi o piłkę, o nie, bo oglądać pewnie i tak nie będę. Chodzi o to, że praktycznie w tym samym czasie będę kończył studia, a że organizowanie Euro oznacza niezły kop gospodarczy dla Polski jak i dla Ukrainy, a to oczywiście oznacza kolejne nieźle płatne roboty w sferze informatyki czy komunikacji, na czym skorzystają ludzie młodzi i wykształceni. Nawet kiedyś była ładna reklama telewizora: “Kobieto, powiedz że mistrzostwa są najważniejsze i musicie kupić telewizor. Mistrzostwa miną, a telewizor zostanie” ;]

Apr
17

Burnout- gra polegający podobno na zwykłym ściganiu się od startu do mety, lecz gra nie była by tak sławna jak by nie jeden szczegół, a nawet dwa- przepychanie się z przeciwnikami tutaj nabiera nowego sesnu. Każda stłuczka to dodatkowe nitro, a tym go więcej tym szybciej jedziemy i tutaj właśnie ta druga charakterystyczna cecha- prędkość! I to nie jest po prostu przymocny motion blur, lecz prawdziwe odczucie prędkości! Dodając do tego wszystkiego częsty ruch z naprzeciwka, to możemy powiedzieć że to jedna z niewielu gier, które wymagają niesamowitego refleksu, jak i zdecydowania.

Ja tu gadu gadu o Burnoutcie, a miało być o FlatOucie, dokładnie części drugiej. Napisze co i jak w dosyć dużym skrócie, ponieważ jestem dopiero po drugim dniu mocnego szpilania, więc jeszcze emocje nie opadły. A no w wyżej wymienionej gierce chodzi o…praktycznie to samo co w jego konsolowej konkurencji, z kilkoma zmienionymi nie takimi drobnostkami.

Drobnostki to na przykład taki rejon ścigania się- większość to chwilowo opuszczone farmy, czy place budowy, a trasy w mieście to może tylko 1/3 wszystkich tras. A szkoda, bo właśnie mi one sprawiały największą przyjemność. Przecieranie się z hukiem przez środek miasta zostawiając przeciwników oraz burdel za sobą. No właśnie, burdel- świetna fizyka nie tylko auta, lecz także wszystkiego co to auto otacza. Koniec z betonowymi drzewkami z Colina, tutaj można zdemolować praktycznie wszystko, a to czego nie można, świetnie się nadaje to nadziania na nie przeciwników ;] No właśnie, frajda z rozwalania przeciwników to coś przepięknego- nie raz zdarzyło mi się specjalnie lekko wydłużyć przejazd po to by przywitać przeciwnika ze ścianą :D Nie raz zaśmiałem się jak ciemny charakter w kreskówkach kiedy z moją pomocą auto przeciwnika nadawało się tylko na żyletki. Pamiętacie trailer bodajże z Burnouta 3 kiedy kołujące auto przeciwnika nadlatywało prosto na kamere? Pewnie nie, mniejsza, ważne jest to że już mi się taka sytuacja zdarzyła, i wyglądało to obłędnie :D

Po dwóch dniach grania widzę że gra jest długa- praktycznie koło 5h grania a przeszłem 35%, czyli mogę z miejsca powiedzieć że jest sporo dłuższa niż NFS: Carbon, którego przeszłem w 10h.

Zapomniałem napisać szybko o grafie- a jest po prostu obłędna patrząc na mojego kompa zaopatrzonego w stareńkiego Radka 9550(kręconego dosyć mocno). 1024 i średnie detale i chodzi prawie idealnie. Myślę że nie skłamie za bardzo jeżeli powiem że to najładniejsza gra jaka działała płynnie na moim sprzęcie, jedynie HL2 może się do niego zbliżyć. Świadczy to oczywiście o bardzo dobrym silniku, co niezwykle cenie w czasach gdy gry wydaje się z wielkim pośpiechem, gdy widać że twórcą zabrakło do doszlifowania jeszcze ze dwa miechy.

Na koniec dodam że zostawiono z części pierwszej jakże znane konkurencje jak granie w kręgle kierowcą ;]

 

No to co, testujemy dalej ;]

 

Filmik z gry

Apr
15

Po tegorocznych zdarzeniach z mojego życia mam już dość tego. Trzy spotkania. Trzy spotkania z kobietami. Trzy spotkania z kobietami zajętymi, o czym często na początku nie wiedziałem. Na początek przykład sprzed kilku miesięcy:

Sceneria: Wieś

Czas: tegoroczne ferie

Swego czasu umówiłem się z kuzynką na piwo. Jako że kujon to nie ona, urwała się z lekcji, a to że ma lojalne kumpelki to poszły razem z nią. Umówiliśmy się w Warce- napiliśmy się złotego trunku, pogadaliśmy, rozeszliśmy się po kilku godzinkach. Podczas picia laska wysłała do swojego chłopaka esa z mojego koma.

Czas wieczór, sceneria ta sama.

Telefon od nieznajomego nr, odebrałem grzecznie. Nie będę przytaczał konkretów tej rozmowy, w skrócie chodziło o to żebym odczepił się od jego laski, bo już zajęta jest. Oczywiście obiecał ze mną „pogadać” osobiście, a ja życzyłem mu szczęścia w znalezieniu mnie, tym bardziej że nie jestem tam zameldowany.

Jako że rozmowa mnie wyprowadziła z równowagi na najbliższe kilka dni, miałem czas to przemyśleć. Wynik mojej filozoficznej rozmowy sam ze sobą przytoczę później.

Druga sytuacja- moje miasto+ plus miasto przyległe.

Dobra koleżanka od 3 lat. Ja zawsze chciałem coś więcej, lecz wiadomo jak jest, krok do przodu, dwa kroki w tył…

Po ostatnim spontanicznym spotkaniu u mnie w domu(spontanicznym, bo zaproponowała że za trzydzieści minut się spotkamy, a ja piłem właśnie 2 piwo). Posiedzieliśmy u mnie kilka godzin. Ładnie odwieziona(nie przeze mnie) do domu, pisała że było fajnie(bo czemu by miało nie być). Godzina 23- es że właśnie powadziła się z chłopakiem o to że u mnie tyle siedziała.

OK, powadzili się i spokój. Niestety widać chłopak poczuł się zagrożony i pewnie rzucił ultimatum: „albo ja, albo on”. Więc gdy napisałem wczoraj Jej, że drzwi mojego domu są zawsze dla niej otwarte, odpowiedziała że nie może, bo jej chłopak zabronił.

Trzeciej sytuacji nie będę przytaczał, bo sytuacja polegała dokładnie na tym samym.

Zwykły dres po przeczytaniu tych tekstów powiedział by że goście są po prostu zazdrośni i tacy być powinni, ale ten artykuł nie jest skierowany do tej mniejszości narodowej. Wejdźmy głębiej w temat, a najlepiej zajmijmy miejsce FWP(First Woman Perspective). Przyjmijmy że jesteś tą dziewczyną z drugiego przykładu. Masz bardzo fajnego, śmiałego, przystojnego…mniejsza- kolegę. Idziesz do niego, fajnie się bawicie, wracasz do domu a tu zonk- z powietrza leci prosto na Ciebie klatka. Zostałeś zamknięty, drogi czytelniku, a jedyna osoba która ma klucz, jest osoba którą się miłuje z całego serca. Nie odda kluczy za nic, bo przecież to ON czuje się pokrzywdzony, a Ty nic go nie obchodzisz. To że przez niego wali się znajomość wieloletnia dosłownie go zwisa, bo przecież to on jest ważny i niedoceniany. Nawet gdy jest w pracy, nie wypuści z klatki, bo przecież ona go od razu zdradzi. Szkoda że jego samolubstwo przerasta chęć dania drugie osobie wszystkiego tego, co dla niej najlepsze.

A wiecie co w tym jest najgorsze? Że osoba uwięziona zgadza się na to dobrowolnie, godzi się na to żeby być zamknięta, godzi się na palenie za sobą mostów. Facet wyjedzie na miech do pracy, a tu laska nie ma kogo poprosić o wgranie windy na nowo, bo każdego gościa już dawno odesłała z kwitkiem. Lamentuje że żałuje, ahh, jak jej źle, jak niedobrze. Gostek wraca i znów wszystko wraca do normy czyli laska grzecznie wraca do klatki.

Niestety widzę że takie zachowanie ostatnio podchodzi pod normę krajową, to jeżeli się zbierze te wszystkie dziewczyny to powstanie prawdziwe więzienie, wręcz getto…

A najgorsze jest to że one z własnej woli robią sobie krzywdę…